5 utworów jazzowych, które zrobią Ci dzień!

jazzzz

Jazz jest muzyką dla znudzonych życiem staruchów ćmiących z satysfakcją papierosy, nie stroniących od substancji psychoaktywnych, z naciskiem na kwas. Zresztą to w tym gatunku znajdziecie bandy, sypiąc nazwami których zrobicie gigantyczne wrażenie na hipsteriadzie w godzinach lunchu, popijając latte macchiato z mlekiem sojowym, bo każde inne passe jest i basta. Dyskusja z dogmatem to donkisztotyzm najwyższego lotu, z pogranicza epickiej walki Czarnego Rycerza, prawie.


Hipster ze mnie marny, bo wełniane swetry gryzą mnie w kark niemiłosiernie, w kapeluszu wyglądam jak Włóczykij, na noszenie trampków w zimie patrzę z politowaniem, a kawę piję czarną bez cukru. I lubię jazz, kurwa. Dlatego dziś, dość nieśmiało proponuję Wam pięć opowieści muzycznych przenoszących w zupełnie inny wymiar. Stylistycznie zahaczających o jazz właśnie.

Na koniec klasyka.

 

Dodaj komentarz