Belgia – muzyczne zagłębie zespołów nietuzinkowych

 

flag_of_belgium-svg

Zazdroszczę Belgom. Do tego, że skandynawska scena cięższych brzmień rozwija się bardzo prężnie zdążyłem się przyzwyczaić już dawno temu, belgijska stanowi natomiast piękne zaskoczenie.

Powiedzieć, że Belgowie przejmują europejskie sceny to za dużo. Zaznaczają jednak na nich, bardzo wyraźnie swoją obecność. Zupełnie bez kompleksów, które charakteryzować powinny muzyków z kraju bez wielkich tradycji w obszarze ciężkich brzmień. Ogłaszanie na tym etapie powstania  unikatowego, muzycznego zagłębia byłoby przedwczesne. Nowa fala belgijskich bandów jest póki co, w porównaniu z innymi krajami, dość wąska, na tyle jednak wyraźna, że nie sposób jej przeoczyć. W tym wszystkim bardzo charakterystyczna, co w świecie, w którym panuje opinia o nieustannej powtarzalności w muzyce stanowi argument wyraźny i trudny do zlekceważenia.

Amenra

Najbardziej, zdaje się, znany z belgijskich bandów. Powie ktoś nieprzychylny, że to zespół kopia Cult Of Luna. Jasne, że od podobieństw i porównań nie da się uciec. Ostateczna weryfikacja zawsze jednak należy do słuchaczy.

Kapitan Korsakov

Dziwny, specyficzny, klimatyczny. Jeśli przy pierwszym odsłuchaniu nie przypadnie do gustu nie zrobi tego już nigdy.

Raketkanon

Jeden z absolutnych faworytów z zestawieniu. Totalnie nieprzewidywalni, nieszablonowi a przy tym hipnotyzujący. Albumy „RKTKN #1″ oraz „RKTKN #2″ to esencja eksperymentalnego grania.

Steak Number Eight

Niby zwycięzcy jednego z belgijskich talent show, którzy w wieku 16 lat sięgnęli szczytu rodzimej kultury telewizyjnej. Powinniśmy się spodziewać po takim rodowodzie marudnego „popującego”, przy którym nóżką tupią młode dziewczynki i wielbiciele radiowego grania. Nic z tego. Steak Number Eight to grupa wariatów, których sceniczną energię porównać można do szaleństwa At The Drive-In, a sceniczną charyzmę wokalisty z tą widzianą u kolegi Cobaina zwanego Kurtem.
PS. Ich bębniarz jest kotem.

The Black Heart Rebellion

Grają dźwięki, które szalenie trudno sklasyfikować w jednym muzycznym gatunku.  Ładunkiem emocjonalnym wydanej w 2013 roku płyty „Har Nevo” można śmiało obdzielić tuzin innych. Powiedzieć o zespole, że jest w nim magia to komplement po stokroć większy niż najpiękniejsze nawet peany ku chwale instrumentalnych dokonań muzyków. Jeśli chcecie zatem posłuchać albumu, który zapamiętacie na długo – sięgnijcie po „Har Nevo”.

2 thoughts on “Belgia – muzyczne zagłębie zespołów nietuzinkowych

  1. 30,000 Monkies – https://30000monkies.bandcamp.com/ „Tego wieczoru na dancing do Ciemnej Strony Miasta wybrała się prawdziwa bestia! Niezwykle ciężka i psychodeliczna muzyka przywiodła i zniewoliła w tańcu płaczącej wierzby zaledwie garstkę wyznawców. Wokal modulowany efektami na kilka psychodelicznych sposobów i niezwykle zróżnicowany jak na sludge[?] repertuar nie pozostawia wątpliwości… bestia musiała być krewniaczką hydry.”

Dodaj komentarz