Dewaluacja sztuki trwa

kucz3

Proces dewaluacji sztuki zarówno pisanej jak i dźwiękowej (z tymi dwiema obcuję najczęściej) postępuje i jest to zjawisko, któremu sami jesteśmy winni. Karmiąc twórców wagonami lajków i shareów windujemy karczmianych klezmerów i zainfekowanych biegunką myśli grafomanów do roli trybunów ludowych. Ba, pozwalamy im myśleć iż pretendują do miana Artystów.

Będący na wyciągnięcie ręki mainstream to oczywista szansa, wielopasmowa autostrada, na której niestety twórcy ścigają się na zasięgi i skuteczność obsługi social media. Na to kto bardziej umie w internety. Sztuka przez lata odległa od rywalizacji sportowej ma dziś z nią wiele więcej wspólnego niż jeszcze kilkanaście lat temu można by przypuszczać.

kucz1

Powie ktoś, że stare, ponad trzydziestoletnie pierdoły mają skłonność raz do sentymentalnych wycieczek w lata młodości, dwa do permanentnego resentymentu. Stygmatyzowania liderów peletonu wobec własnej niemożności dogonienia czołówki. Zgoda, gdyby tylko był to mój peleton, mój wyścig w ogóle.

Nie namawiam do bojkotów, spektakularnych protestów jako wyrazu sprzeciwu wobec marnej jakości czy płytkiego przekazu. Darcia szat nad tym, że w mainstreamowym, medialnym bagienku kultura stała się w zasadzie kulturwą. Pędzimy przecież wszyscy tą autostradą obok, której codziennie stawiamy pomniki w miejscu tych, które wczoraj zburzyliśmy.

kucz2

Gdzieś na marginesie starego, wyblakłego zeszytu w linie notuję jedynie uparcie, że sztuki nie należy konsumować a z nią obcować, że od długości dużo większe znaczenie ma czas trwania i jego jakość.

Thor Harris ze Swans po koncercie w Poznaniu, powiedział mi: wiesz, kiedyś do późnych godzin nocnych rozmawialiśmy z fanami żałując, że już musimy jechać, dzisiaj jesteś dopiero drugą osobą, która podeszła pogadać. Wszyscy inni nagrali koncert na iPhony i pojechali do domu wrzucać go do sieci.

thor

Wykorzystane ilustracje: Paweł Kuczyński

Dodaj komentarz