Max Richter – człowiek, który opowiada dźwiękiem

max

Słowa opowiadają historie, obraz ma niezwykłą moc oddziaływania. Najwyższą sztuką jest dla mnie jednak tworzenie dźwięków, które malują obrazy i piszą, opowiadają bez słów. Max Richter posiadł tę niezwykłą, magiczną wręcz umiejętność.

Wiosna 2011 czy 2012, nawet dokładnie nie pamiętam. Siedząc wieczorem na balkonie popijam kawę i słucham muzyki. YouTube ma już opcję automatycznego przełączania utworów, więc po pierwszych kilku kolejne wybierane są w zasadzie losowo. Jedne brzmią gorzej, inne odrobinę lepiej. Nie zwracam na nie wielkiej uwagi, gdyż stanowią jedynie tło dla zachodu słońca i smaku kawy. Aż do pierwszych dźwięków tego utworu…

Wydany w 2002 roku album „Memoryhouse” na wiele tygodni stał się elementem mojej playlisty. Zresztą po dziś dzień wracam do tej płyty niezwykle często. Pięknej, trudnej, wzruszającej. Płyty, której nie da się słuchać jadąc do pracy w tramwaju albo gotując obiad. Nie da się jej zapomnieć. Max Richter poza zdolnością do malowania obrazów i opowiadania historii potrafi zatrzymać czas, spowolnić codzienny pośpiech, sprawić, że zaciągam hamulec ręczny i daję sobie kilka chwil oczyszczenia umysłu, poskładania myśli i skupienia na rzeczach absolutnie kluczowych.

 Kiedyś znajomy poprosił mnie o polecenie jakiejś muzyki, bo znudziła go aktualna playlista, dawka wesołych dźwięków z rozgłośni radiowych, zadziornych gitar i połamanej elektroniki. Wysłałem „Memoryhouse”.

„Muzyka klasyczna? Czy ja jestem aż tak stary, żeby słuchać czegoś takiego?” – napisał po pierwszych dźwiękach. Z premedytacją nie skomentowałem. Po godzinie dostałem kolejną wiadomość.

„Dziękuję. Nic więcej nie jestem w stanie napisać”

Tak sobie myślę, z perspektywy czasu, że to chyba najpiękniejszy komplement jaki kiedykolwiek otrzymałem polecając komuś muzykę. Zresztą, mam wrażenie, że i dla artysty byłby to wyraz podziwu z najwyższej półki.

„Memoryhouse” – dom pamięci – stary album ze zdjęciami, który przy każdym przeglądaniu wywołuje tysiące obrazów, skojarzeń i emocji.

Dodaj komentarz